Wrzucam pierwotne program i wyliczenia jako bazę dla dalszych dyskusji nad wyjazdem na Słowację.
Transport
Najbardziej pożądanym transportem będzie w tym wypadku samochód - tak ze względu na to, że zakładam wypady w różne punkty Słowacji, jak i w związku z tym, że już przy trzech osobach na auto ta opcja jest najbardziej opłacalna. Optymistycznie zakładam, że uda się znaleźć kierowcę z bryką i nie będzie trzeba kombinować ze słowacką komunikacją publiczną.
Program:
Piątek:
Zbieramy się rano we Wrocku i ok. 9:00 ruszamy w drogę. W okolicach 10:30 przekraczamy granicę czeską, w okolicach południa - słowacką. Lądujemy w Trenczynie, gdzie spędzamy miłe popołudnie na zwiedzaniu tamtejszego zamku - w tym jego dziedzińców i sal, Studni Miłości, wystawy portretów szlacheckich, kolekcji dawnej broni, herbów i dokumentów, narzędzi tortur i rzeczy znalezionych przez lata we wspomnianej wyżej studni. Wycieczki po wnętrzach odbywają się obowiązkowo z przewodnikiem, mniej więcej co godzinę. Koszt - 85 sk. Jeśli zostanie nam jeszcze trochę czasu, poszlajamy się po trenczyńskiej starówce, może coś wtrząchniemy i ruszymy dalej. Rozbijemy się z namiotami albo w okolicach miejscowości Dolna Krupa, albo miejscowości Casta.
Za pierwszą przemawia to, że w Pałacu w Dolnej Krupie bywał Beethoven, przyjaźniący się z władającą tymi włościami rodziną Brunsvików <podobno kochał sie w Teresie Brunsvik>. Powiadają, że właśnie w Dolnej Krupie napisał Sonatę Księżycową opus 27. Do zobaczenia jest tam pałac Brunsvików, park pałacowy z wielkimi różanymi rabatami i wystawa poświęcona Beethovenowi <40 sk>. No i do Jaslovskich Bohunic i tamtejszej elektrowni jest z Krup jakieś 10-15 km.
Za drugą przemawia to, że Casta stanowi część Małokarpackiego Regionu Winnego, więc można tam znaleźć prywatne piwnice i tanio spróbować i nabyć lokalne wino, 2 km od Casty leży zamek Cerveny Kamen, a w nim m.in. wystawy zabytkowych mebli, broni, Salla Terena ze sztuczną grotą, wodospadem i fontanną, zamkowa apteka z zabytkowym wystrojem, kaplica i inne - całość za 100 sk. A w okolicy ponadto winiarnia i dwór sokolników. No i Casta to dobry punkt wypadowy na Małe Karpaty. Ale i z Krupy damy radę.
Jak głosi przewodnik Bezdroży cena za miejsce na polu namiotowym nie powinna przekroczyć 60 sk za noc i tego zamierzam się trzymać przy szukaniu informacji w lokalnych informacjach turystycznych. Chyba, że chcemy iść na pełny gaz i przespać te cztery noce na dziko - ale wtedy trzeba się liczyć z ewentualnymi nieprzyjemnościami. Tak, czy inaczej sprawa rozbija się o to, czy wolimy być romantyczni i muzyczni, czy zamkowi i pełni wina.
Spędzamy miły wieczór na integracji i na tym piątek się kończy.
Opcja: Możemy dodatkowo po drodze uderzyć na Terchową, nie wiem jednak czy nam się to opłaca - dla zobaczenia wielkiego posągu Janosika i świadomości, że byliśmy w jego wiosce musimy dodać ponad 200 km do przejechanej trasy.
Sobota:
Przy sobocie śmigniemy sobie do Jaslovskich Bohunic i łykniemy nieco radów. Jak głosi TA stronka nie tylko można sobie elektrownię obejrzeć z zewnątrz, ale również wejść do środka i zostać oprowadzonym. W dodatku za friko! Ciekawe jednak jest to, że na polskiej wersji serwisu tej informacji nie ma - dopytam o to. W każdym razie na tą chwilę zakładamy, że wycieczka po elektrowni faktycznie jest możliwa i bezpłatna. A gdy się już nacieszymy, w samych Bohunicach jest też do obejrzenia pałacyk, amfiteatr i kościół. A jakieś 20 km od Bohunic mieszczą się Pieszczany - jedna z najsłynniejszych słowackich miejscowości uzdrowiskowych z ciekawą wyspą uzdrowiskową i - jak twierdzi przewodnik - ogólnodostępnym kąpieliskiem termalnym "Ewa", a także paroma innymi atrakcjami.
Opcje: Wracając możemy ewentualnie odbić do Trnawy i obejrzeć tamtejsze zabytki i mury miejskie.
Niedziela:
Pora się trochę poruszać. Zależnie od tego, gdzie będziemy rozbici, skierujemy się albo na szczyt Vysoka <754 m> z międzylądowaniem na zamku Cerveny Kamien <opcja Casta>, albo na szczyt Zaruby <768 m> przez Smolenice z ich zamkiem <do obejrzenia wnętrza - 40 sk> i okolicznymi jaskiniami <140 sk> <opcja Dolna Krupa>.
Opcje: Zależne od tego, gdzie będziemy nocować - przy nadmiarze czasu możemy uzupełnić plan tą drugą opcją.
Poniedziałek:
Dzień upłynie nam na zwiedzaniu, leżącego przy granicy z Węgrami, Komarna. Nie dość, że samo miasteczko jest dość interesujące - pasaż Dziedziniec Europy będący zlepkiem stylów architektonicznych z różnych części Europy, muzeum kultury węgierskiej <30 sk>, neorenesansowy ratusz, barokowa cerkiew, pomnik gen. Klapki, kąpielisko termalne, to w dodatku centrum otoczone jest tzw. Linią Palatyńską - pozostałościami murów i bastionów <bastion 6 jest dostępny do zwiedzania - 20 sk>. A to tylko część atrakcji. Potem przechodzimy na węgierską ziemię i zwiedzamy w tamtejszym Komarom drugą i najciekawszą część - nazywaną Gibraltarem Dunaju Twiedzę Monostori <900 ft - ok. 10 zł>. Poza pomieszczeniami fortecznymi znajdziemy tam muzeum militarne i jedyne w swoim rodzaju muzeum chleba.
Opcje: Nie sądzę, żebyśmy mieli czas i ochotę na coś jeszcze, ale jeśli jednak - coś wykombinujemy.
Wtorek:
Składamy obóz i suniemy do Bratysławy. Według TEJ stronki można bez większego problemu złapać latem nocleg w akademikach w cenie w okolicach 300 sk. I sądzę, że tego możemy się trzymać. Chyba, że po czterech dniach pod namiotami wolicie odrobinę luksusu. Ale to wiąże się oczywiście ze wzrostem ceny.
A co w Bratysławie? Sporo:
- Zamek z muzeum historycznym <100 sk> i skarbcem <20 sk>, a nieopodal nawęższa kamienica w Europie z muzeum zegarów <40 sk>;
- Katedra Św. Marcina;
- Stare miasto z licznymi ciekawymi kamienicami, pomnikami, zabytkami architektury i sztuki i Cumilem <dobrym duchem Bratysławy wyglądającym jak kanałowy żul >;
- Muzeum dawnej broni i fortyfikacji <60 sk>;
- Ratusz, i Teatr Narodowy;
- Muzeum Transportu - zabytkowe tramwaje, taksówki, limuzyny, bryczki i inne <40 sk>;
- Niebieski kościółek;
- Pałac prymasowski z bezcennymi gobelinami i salą lustrzaną <80 sk>;
A to wszystko przeplatane wizytami w klimatycznych knajpkach, degustacjami, i chłonięciem klimatu tego pięknego miasta.
Opcje: Galeria miasta Bratysławy <80 sk>, Galeria Narodowa <80 sk>, Danubiana Art Museum - muzeum sztuki nowoczesnej <60 sk>, Wzgórze Devin w okolicach Bratysławy z zamkiem <80 sk> i inne.
Środa:
Żegnamy Bratysławę i zasuwamy do Wiednia. Możnaby załatwić to statkiem, ale ta przyjemność kosztuje ponad 700 sk w dwie strony, więc chyba jednak zostaniemy przy samochodzie - w końcu to tylko godzina jazdy.
A w Wiedniu do oglądania sporo, ale ceny bolą. Jest i Bulwar Ringstrasse, i katedra Św. Szczepana, i Pałac Schonbrunn, i Hofburg, i Belweder, i wielkie diabelskie koło i wiele, wiele innych. Niestety większość płatna w grubych Euro, więc decyzję o tym, co i za ile chcemy zobaczyć podejmiemy, gdy już wyklaruje się konkretna grupa.
Wieczorkiem pakujemy się do samochodu i zjeżdżamy z powrotem do Wrocka.
Opcje: Możemy ewentualnie przedłużyć imprezę do pełnego tygodnia i zaatakować jeszcze - również położony niedaleko - Budapeszt, odwiedzając w ten sposób trzy stolice w trzy dni. Ale to zwiększy nieco całkowity koszt.
Kosztorys:
Transport:
Odcinek Wrocław->Międzylesie->Olomouc->Trenczyn->Trnava: ok. 350 km;
Odcinek Trnawa->Pieszczany i z powrotem: ok. 100 km;
Odcinek Trnawa->Komarno i z powrotem: ok. 200 km;
Odcinek Trnawa->Bratysława: ok. 60 km;
Odcinek Bratysława->Wiedeń : ok. 80 km;
Odcinek Wiedeń->Brno->Międzylesie->Wrocław: ok. 500 km.
Łącznie ok. 1300 km, dla pewności przyjmijmy 1500 km. Nie wiem, jakim samochodem będziemy jechać <jeśli będziemy> i ile będzie palił, ale przyjmijmy, że jakieś 9 l/100 km. Czyli spali mniej-wiecej 135 l, czyli przy aktualnej cenie paliw ok. 4,6 zł/l daje to 621 zł. Zakładam, że poza mną skuszą się choć dwie osoby i jedna z nich będzie zmotoryzowana, daje to więc całkowite koszty transportu w wysokości 200-210 zł na osobę. Pocieszające jest to, że paliwo na Słowacji jest nieco tańsze - niedużo, ale jednak <aktualnie 41.56 sk za 1 litr 95-tki>.
Noclegi:
4 x 60 sk + 1 x 300 sk = 540 sk
Atrakcje:
Łącznie ok. 800 sk, ale zaokrąglijmy do 1000 sk.
Noclegi i atrakcje łącznie dają ok. 1600 sk, co wg. obecnego kursu daje ok. 170 zł.
Czyli generalnie na transport, noclegi i atrakcje programowe powinno nam zejść ok. 400 zł. Chyba nienajgorzej. Wyżywienie i dodatkowe atrakcje pozostają w gestii uczestników.
Program nie jest oczywiście ostateczny - jestem otwarty na propozycje, modyfikacje, uzupełnienia, bądź cięcia. Nic przecież na siłę.